Jakubiak: Kaczyński odsuwa traumatyczne momenty
Proszę pamiętać, że dla niego to ogromnie osobiste przeżycie. Szanuję jego decyzję i zdaję sobie sprawę jak to było dramatyczne. Dzisiaj jadąc do Sejmu właściwie nie myślałam o tym zaprzysiężeniu. W myślach miałam ten dzień w którym przysięgę składał Lech Kaczyński. Myślę, że również prezes cały czas ma w oczach tamten dzień zaprzysiężenia i finał całej historii.
To nie była manifestacja polityczna i prezes postanowił pokazać swoją niechęć wobec Komorowskiego?
Jarosław Kaczyński jako pierwszy złożył gratulacje Bronisławowi Komorowskiemu natychmiast po wyborach, kiedy jeszcze nie było oficjalnych wyników. Powiedział, że życzy mu powodzenia.
A ja uważam, że takie zachowanie świadczy o tym, że prezes jest niechętny nowemu prezydentowi.
To nie jest niechęć tylko konkurencja. Byliśmy konkurentami i mam nadzieję, że państwo oceniając kampanię wyborczą mogą powiedzieć, że była to kampania kultury wobec konkurenta.
Ale po wyborach ta kultura się skończyła. Wszyscy pamiętają ostre słowa prezesa pod adresem PO i Komorowskiego.
Język po kampanii nie dotyczył kandydata, ale dotyczył problemu. Problemu, który powinien być przedmiotem troski tego człowieka. Wtedy pan marszałek odpowiadał przed Rzeczpospolitą i za sposób prowadzenia wyjaśnień katastrofy smoleńskiej. Odpowiadał za funkcjonowanie państwa i sposób zarządzania tym problemem. I my mamy prawo do krytyki tych działań. To nie byłą krytyka ad personam to była krytyka działań osoby konstytucyjnej. I opozycja zawsze ma prawo do takiej krytyki.
Komorowski w przemówieniu stwierdził, że należy współdziałać, a nie dzielić. Podobnych słów używał w kampanii Kaczyński. Ale jego ostatnie zachowania wydają się temu zaprzeczać. Będzie zgoda?
Słowa są zawsze łatwiejsze do wypowiedzenia, niż realizacja tych słów. Proszę pamiętać, że Polska rzeczywiście jest podzielona i rzeczywiście nigdy nie będzie tak, że będziemy wszyscy zwolennikami, czy przeciwnikami prezydenta.
Mówienie prezydenta o byciu dla wszystkich o ze wszystkimi jest pewnym nieporozumieniem. Prezydent jest pierwszym politykiem, a jak wiadomo oni mają swoich zwolenników i przeciwników.
Ja oczekuje tylko szacunku i równego traktowania stron: rządowej i opozycyjnej. Mam nadzieję, że prezydent będzie równoważył swoje relacje z rządem i opozycją.
Będzie koniec wojny polsko-polskiej?
Chciałabym żeby opozycja nie była przedmiotem osobistych niechęci. Dziś prezydent musi się tych niechęci wyzbyć i traktować opozycję jako element siły demokracji. Mam nadzieję, że będzie pamiętał, że jego legitymacja partyjna jest już w archiwum. Bez tego nie ma szans na zakończenie wojny i konfliktów.
Źródło: money.pl












